Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Letnia Szkoła Szycia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Letnia Szkoła Szycia. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 2 stycznia 2014

Mój Świat w roku 2013

Mój blog nie ma jeszcze roku, zaczęłam prowadzić go początkiem kwietnia. Początkowo, prócz robótek, chciałam umieszczać w nim jeszcze wiersze, które powstały w czasach licealnych. Jednak odeszłam od tego pomysłu.
 
Pokazałam tutaj rzeczy wydziergane na drutach. Nie wszystkie powstały w tym, w ubiegłym roku. Przeważająca większość powstała wcześniej, gdyż pasję robótkową rozwijam w sobie od czterech lat. Jeżeli dobrze liczę.


Tak, jak pisałam w poprzednim poście, w 2013 roku nauczyłam się szydełkować. Moim największym sukcesem, jednym z pierwszych, jest duża prostokątna serweta.


Szydełkowałam nie tylko serwetki. Powstały również między innymi szaliki, chusty, bezrękawniki...


Dzięki Intensywnie Kreatywnej i jej Letniej Szkole Szycia, zaprzyjaźniłam się bardziej z moją maszyną do szycia. Teraz nie tylko skracam spodnie i podwijam firanki; ale tworzę mniej lub bardziej funkcjonalne rzeczy.

piątek, 9 sierpnia 2013

Top 110 (Burda 7/2013)

Dzisiaj sporo tekstu, ale miałam o czym napisać, bo wcale nie było prosto.

Szyjąc z Intensywnie Kreatywną ten top, korzystałam z materiału z odzysku. Były to dwa stare podkoszulki. Jeden z nich oliwkowy był cienki, lejący i przyjemny w dotyku. Drugi czarny to grubsza dzianina z lekkim ażurowym wzorem w romby.

Już na etapie krojenia materiału poczyniłam pewne spostrzeżenia odnośnie pracy mojej maszyny z materiałami. Dlaczego przy krojeniu poszła w ruch maszyna? Już tłumaczę. Żadna z wykorzystanych podkoszulek nie była dość długa, szczególnie ta oliwkowa, która miała być przodem topu. Każdą z nich trzeba było "poskładać" w większą płachtę materii i dopiero odwzorować wykrój.

Z materiałem czarnym (tył topu) moja maszyna nie poradziła sobie rewelacyjnie. Zrobiłam dwie próby zszycia dwu kawałków. Efekt nie jest do końca ładny, ale nic lepszego nie udałoby mi się uzyskać. O wiele lepiej maszyna poradziła sobie z materiałem oliwkowym (przód topu).


Po kilku dniach od ukazania się filmików, jak uszyć top, zabrałam się do pracy. Efekt końcowy wcale mnie nie zadowala. Na mnie wygląda bardziej jak worek, natomiast na osobie o rozmiarze 48 leży jak ulał. Robiłam wykrój na rozmiar 42.


Dodatkowo kończąc mój ciuszek, szyjąc koniec ostatniego ściegu na wstecznym, zarobiłam igłą w palec. Musiały poplątać się nitki, materiał mi szybko porwało do tyłu. Igła się złamała, a palec boli. Obyło się bez pogotowia. Aktualnie gniewam się więc na moją maszynę. A ponieważ jest to palec wskazujący lewej ręki, to druty i szydełko też odpadają. Ale to nic, nadrobię zaległości w lekturze.

niedziela, 21 lipca 2013

Szyjemy... piórnik

Piórnik, czyli etui na długopisy do torebki jest już gotowe. Dzięki wskazówkom Intensywnie Kreatywnej jego wykonanie było dużo prostsze. Mimo to, nie obeszło się bez problemów. Ale o tym za chwilę.


Robiąc go odniosłam duży sukces. Po raz pierwszy idealnie wszyłam zamek kryty. Choć idealnie to może za dużo powiedziane. Przy wcześniejszym wszywaniu takiego zamka umknęło mi to, że należy odchylić ząbki. (Nie mam stopki dedykowanej do zamków krytych.) Przez co efekt nie jest poprawny. Był to jednak pierwszy raz, więc i tak byłam z siebie dumna.


Robiąc ten piórnik, troszkę poszalałam i jego średnica ma około 4,5 [cm]. Miałam nadzieję, że sobie poradzę. Udało się. Zszycie części głównej z bocznymi nie sprawiło mi większych problemów.


Problem pojawił się z podszewką. Niby jej zeszycie to nic nowego. Poradziłam sobie bez problemu. Przyszycie ręczne również nie przysporzyło większych problemów. Mimo to, coś mi nie pasowało. Jej brzegi były widoczne po otworzeniu zamka. Widać to na poniższym zdjęciu. A do tego zwijała się.

 

Byłam już bliska wyrzucenia całości do kosza. Trudno, nie udało się. Jednak wyprułam podszewkę i stwierdziłam, że obrzucę brzegi, żeby się nie strzępiły. Z ciekawości jednak najpierw zmierzyłam szerokości piórnika i podszewki. Co wyszło? Okazało się, że podszewka jest prawie 1,5 [cm] krótsza! Jak to się stało, skoro miałam zaznaczone wszystkie linie szwu i wszystko zszyłam dobrze?


Następnego dnia rano uzmysłowiłam sobie mój błąd! Piórnik i podszewka miały wymiary 14,2 [cm] x 16 [cm]. Różnica niewielka i zamiast złożyć materiał dłuższymi bokami, złożyłam je krótszymi. Było prucie i poprawki. A efekt przedstawia się tak, jak na zdjęciach.

czwartek, 11 lipca 2013

Szyjemy... ołówkową spódnicę

Pomysł oraz sposób wykonania, począwszy od zrobienia wykroju, znalazłam na blogu Intensywnie Kreatywnej. Wpisy te pojawiły się już jakiś czas temu. Jednak nie odważyłam się wtedy zabrać za ten typ odzieży. Dopiero teraz, po małym sukcesie fartuszka kuchennego, spróbowałam. I tak przedstawiają się efekty mojej kilkudniowej pracy.


Na pasku wykonałam stebnówkę.

Dół przeszyłam, bo materiał jest cienki.

Dziurkę na guzik, przez nieuwagę zrobiłam nie tak, jak chciałam. Dlatego sam guzik przyszyty jest od wewnętrznej strony paska.

wtorek, 2 lipca 2013

Szyjemy... fartuszek kuchenny

Moja przygoda z maszyną rozpoczęła się dwa lata temu. Po tym, jak ręcznie musiałam obszyć dość spory kawałek obrusu, zdecydowałam, że najwyższa pora zaopatrzyć się w maszynę do szycia. Na początku głównie skracałam spodnie, spódnice i obszywałam firanki. Ostatnio doszłam jednak do wniosku, że pora nauczyć się czegoś więcej. Tak też powstało, metodą prób i błędów, etui na druty oraz Torba Worek.

Teraz idę kolejny krok naprzód i w ramach Letniej Szkoły Szycia, zgodnie ze wskazówkami Intensywnie Kreatywnej powstał mój pierwszy własnoręcznie uszyty fartuszek.
Materiał bazowy to  nienoszona spódnica, a jako falbankę wykorzystałam resztki firanki.

Fartuszek uszyłam dzisiaj, udało mi się go skończyć. Zatem może być już używany. Dodatkowo w ramach własnej inwencji twórczej zrobiłam kokardkę. Fartuszek z dwustronnego zrobił się bardziej jednostronny...