Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maszyna do szycia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maszyna do szycia. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 29 kwietnia 2014

Ołówkowa spódnica z falbanką na szelkach

Robiąc porządki znalazłam firankę oraz obrus, które nie są już w domu wykorzystywane. Można wyrzucić, albo przerobić... Pojawił się pomysł na ołówkową spódnicę z falbanką na szelkach.







czwartek, 2 stycznia 2014

Mój Świat w roku 2013

Mój blog nie ma jeszcze roku, zaczęłam prowadzić go początkiem kwietnia. Początkowo, prócz robótek, chciałam umieszczać w nim jeszcze wiersze, które powstały w czasach licealnych. Jednak odeszłam od tego pomysłu.
 
Pokazałam tutaj rzeczy wydziergane na drutach. Nie wszystkie powstały w tym, w ubiegłym roku. Przeważająca większość powstała wcześniej, gdyż pasję robótkową rozwijam w sobie od czterech lat. Jeżeli dobrze liczę.


Tak, jak pisałam w poprzednim poście, w 2013 roku nauczyłam się szydełkować. Moim największym sukcesem, jednym z pierwszych, jest duża prostokątna serweta.


Szydełkowałam nie tylko serwetki. Powstały również między innymi szaliki, chusty, bezrękawniki...


Dzięki Intensywnie Kreatywnej i jej Letniej Szkole Szycia, zaprzyjaźniłam się bardziej z moją maszyną do szycia. Teraz nie tylko skracam spodnie i podwijam firanki; ale tworzę mniej lub bardziej funkcjonalne rzeczy.

niedziela, 10 listopada 2013

Kawa z mlekiem - cz. 2

Z przepięknej melanżowej włóczki, głównie na szydełku powstaje kamizelka bez rękawów, zapinana na jeden guzik. Drobne wykończenia wykonane będą na drutach wzorem ryżu. Chcę tym razem uniknąć ściągacza, gdyż ubranko ma być luźne, do zarzucenia na bluzeczkę.


Kamizelkę robię dla koleżanki mojej Mamy. Już nie mogę doczekać się jej reakcji. Efekt końcowy coraz bliżej.


***
Dzisiaj, zupełnie przypadkiem, na maszynie, powstało drobne etui na szydełka. Do tej pory nie miałam ich gdzie trzymać, więc leżały wszędzie; nawet w kosmetyczce. Od dzisiaj mają już swoje miejsce.

czwartek, 19 września 2013

Jestem szczęśliwa

Dzisiaj kilka moich najnowszych robótek. Będzie robótka na drutach i szydełku, a także mała rzecz z materiału.

Na początek mitenki, które z drutów "zeszły" wczoraj wieczorem. Praca prosta i niezbyt czasochłonna. Zrobiłam je na drutach 3.5 [mm], z resztek włóczki, jakie zostały po wykonaniu szydełkowej chusty. Na obecne zimniejsze dni są w sam raz i z chustą tworzą niezły komplet.



***
Kolejna robótka to szydełkowa serwetka. Wykonana została na szydełku 1.5 [mm] z kordonka w kolorze ecru. Wzór został zaczerpnięty z gazetki "Robótki ręczne" nr 11(132)/2002. Trafiła ona w moje ręce dzięki uprzejmości koleżanki mojej Mamy. Wzór tej serwetki bardzo mi się podoba



***
Ostatnia rzecz, to torba na zakupy. Ponieważ dysponowałam małymi kawałkami materiałów nie jest jednokolorowa. Natomiast udało mi się dobrać tak kolory, że wszystko ze sobą współgra.

Torba z obu stron ma inną konfigurację użytych materiałów. W środku jest podszewka z dwiema naszytymi kieszeniami, na portfel i/lub klucze.




***
A na koniec bardzo dziękuję Obserwatorkom, które na mój blog zaglądają regularnie. Dziękuję Wam za komentarze. Są one motywacją do dalszej pracy.

piątek, 13 września 2013

Drobne i szybkie

Dosyć dawno miałam ochotę zrobić prostokątną serwetkę. Jej część centralną miały stanowić rozety. Zrobiłam dwie; a mój zapał uleciał...
Zostały mi te dwa elementy. Po zblokowaniu, służą jako małe serweteczki i stoją na nich wazoniki. Każda ma 11 [cm] średnicy i zrobiona jest na szydełku 1.5 [mm].
Wzór zaczerpnęłam z gazetki "Sabrina Robótki 3/2013".


Drugim drobiazgiem, jaki zrobiłam jest malutki igielnik, w kształcie serca, z gumką do założenia na nadgarstek. Jest bardzo przydatny, gdyż nie muszę pamiętać o przenoszeniu z miejsca w miejsce igielnika, z którego korzystam. Ten jest zawsze ze mną, w trakcie szycia.

czwartek, 22 sierpnia 2013

Poszewki na poduszki

A oto dwie poszewki na poduszki, o których wspomniałam wczoraj. Powstały bardzo szybko. Zapinane są na rzep.



środa, 21 sierpnia 2013

Wiosenna torebeczka - część 2

Pamiętacie pewnie moją torebeczkę wykonaną na szydełku; a jeżeli nie, to wystarczy kliknąć na odnośnik. W jednym z komentarzy szyleczko zapytała, czy pojawi się podszewka. Wtedy nie do końca byłam przekonana o konieczności wzbogacenia torebki o ten element. Bardziej skłonna byłam wszyć zamek.

Jednak po kilku miesiącach dojrzałam do tej decyzji i podszewka powstała z białego płócienka. To co mogłam przeszyłam maszynowo. Reszta, czyli doszycie podszewki do samej torby, zostało wykonane ręcznie. Efekt jest zadowalający, a wygląda mniej więcej tak, jak na fotografiach.



***
Z maszyną się już przeprosiłam. Jednak za każdym razem, gdy palce zbliżają się niebezpiecznie do stopki, czuję pewien niepokój. Mimo tego powstał już pierwszy uszytek: dwie poszewki na poduszki. Pojawią się w następnym wpisie.

piątek, 9 sierpnia 2013

Top 110 (Burda 7/2013)

Dzisiaj sporo tekstu, ale miałam o czym napisać, bo wcale nie było prosto.

Szyjąc z Intensywnie Kreatywną ten top, korzystałam z materiału z odzysku. Były to dwa stare podkoszulki. Jeden z nich oliwkowy był cienki, lejący i przyjemny w dotyku. Drugi czarny to grubsza dzianina z lekkim ażurowym wzorem w romby.

Już na etapie krojenia materiału poczyniłam pewne spostrzeżenia odnośnie pracy mojej maszyny z materiałami. Dlaczego przy krojeniu poszła w ruch maszyna? Już tłumaczę. Żadna z wykorzystanych podkoszulek nie była dość długa, szczególnie ta oliwkowa, która miała być przodem topu. Każdą z nich trzeba było "poskładać" w większą płachtę materii i dopiero odwzorować wykrój.

Z materiałem czarnym (tył topu) moja maszyna nie poradziła sobie rewelacyjnie. Zrobiłam dwie próby zszycia dwu kawałków. Efekt nie jest do końca ładny, ale nic lepszego nie udałoby mi się uzyskać. O wiele lepiej maszyna poradziła sobie z materiałem oliwkowym (przód topu).


Po kilku dniach od ukazania się filmików, jak uszyć top, zabrałam się do pracy. Efekt końcowy wcale mnie nie zadowala. Na mnie wygląda bardziej jak worek, natomiast na osobie o rozmiarze 48 leży jak ulał. Robiłam wykrój na rozmiar 42.


Dodatkowo kończąc mój ciuszek, szyjąc koniec ostatniego ściegu na wstecznym, zarobiłam igłą w palec. Musiały poplątać się nitki, materiał mi szybko porwało do tyłu. Igła się złamała, a palec boli. Obyło się bez pogotowia. Aktualnie gniewam się więc na moją maszynę. A ponieważ jest to palec wskazujący lewej ręki, to druty i szydełko też odpadają. Ale to nic, nadrobię zaległości w lekturze.

niedziela, 4 sierpnia 2013

Proste i szybkie

Po tym, jak zrobiłam piórnik, który zapełniłam długopisami i włożyłam do torebki, pewna osoba poprosiła mnie o zrobienie etui na dokładnie dwa długopisy. Miało być czerwone. Dysponowałam materiałem bez żadnego wzoru, dlatego dla delikatnej ozdoby wykorzystałam jeden ze ściegów ozdobnych. Całość prezentuje się dość elegancko.




Kolor na zdjęciach wyszedł bardziej różowy. Jest to wina oświetlenia. W rzeczywistości jest to czerwień. Najbardziej zbliżona do oryginału jest kolorystyka zdjęcia drugiego.

***
Aktualnie pracuję nad szydełkową serwetką. Kilka rzeczy mam też skończonych. Czekają na swoją sesję zdjęciową i publikację na blogu.

poniedziałek, 29 lipca 2013

Szyjemy... poduszkę ze szmatek

Poduszkę, którą dzisiaj prezentuję zrobiłam już jakiś czas temu. Powstała zaraz po fartuszku kuchennym. Jest dwustronna. Jedna strona to coś a la patchwork, a druga to jednolity materiał z kontrastową plisą na guziki.



Guziki, kupione blisko dziesięć lat temu, znalazły swoje zastosowanie. Okazały się nie pasować do pewnego sweterka, do którego miały być. Czekały...


piątek, 26 lipca 2013

Szyjemy... igielnik

Jakiś czas temu zrobiłam igielnik. Nie jest on piękny, a jego wykończenie pozostawia wiele do życzenia.


W ramach mojej nauki szycia na maszynie powstał nowy igielnik, wiązany białą tasiemką. Był bardzo prosty do zrobienia, ale ma swój urok.



***
Serdecznie witam nowe Obserwatorki mojego bloga.

niedziela, 21 lipca 2013

Szyjemy... piórnik

Piórnik, czyli etui na długopisy do torebki jest już gotowe. Dzięki wskazówkom Intensywnie Kreatywnej jego wykonanie było dużo prostsze. Mimo to, nie obeszło się bez problemów. Ale o tym za chwilę.


Robiąc go odniosłam duży sukces. Po raz pierwszy idealnie wszyłam zamek kryty. Choć idealnie to może za dużo powiedziane. Przy wcześniejszym wszywaniu takiego zamka umknęło mi to, że należy odchylić ząbki. (Nie mam stopki dedykowanej do zamków krytych.) Przez co efekt nie jest poprawny. Był to jednak pierwszy raz, więc i tak byłam z siebie dumna.


Robiąc ten piórnik, troszkę poszalałam i jego średnica ma około 4,5 [cm]. Miałam nadzieję, że sobie poradzę. Udało się. Zszycie części głównej z bocznymi nie sprawiło mi większych problemów.


Problem pojawił się z podszewką. Niby jej zeszycie to nic nowego. Poradziłam sobie bez problemu. Przyszycie ręczne również nie przysporzyło większych problemów. Mimo to, coś mi nie pasowało. Jej brzegi były widoczne po otworzeniu zamka. Widać to na poniższym zdjęciu. A do tego zwijała się.

 

Byłam już bliska wyrzucenia całości do kosza. Trudno, nie udało się. Jednak wyprułam podszewkę i stwierdziłam, że obrzucę brzegi, żeby się nie strzępiły. Z ciekawości jednak najpierw zmierzyłam szerokości piórnika i podszewki. Co wyszło? Okazało się, że podszewka jest prawie 1,5 [cm] krótsza! Jak to się stało, skoro miałam zaznaczone wszystkie linie szwu i wszystko zszyłam dobrze?


Następnego dnia rano uzmysłowiłam sobie mój błąd! Piórnik i podszewka miały wymiary 14,2 [cm] x 16 [cm]. Różnica niewielka i zamiast złożyć materiał dłuższymi bokami, złożyłam je krótszymi. Było prucie i poprawki. A efekt przedstawia się tak, jak na zdjęciach.

środa, 17 lipca 2013

Szyjemy... torbę na zakupy

Najnowsza rzecz, która powstała na maszynie. Jest to letnia torba na zakupy, z podszewką. Zapinana na mały zatrzask. Na podszewce naszyte są dwie kieszonki na telefon i portfel. Torba jest już sprawdzona; spisuje się wspaniale.




***
Dokładnie jutro mija rok od dnia, kiedy przystąpiłam do obrony pracy dyplomowej magisterskiej. Pamiętam jak mocno biło mi serce, gdy weszłam do gabinetu dziekana. Ale należało wziąć się w garść i opowiedzieć o swojej pracy.

Najgorsze było to, jak zmieścić półtora roku zbierania materiałów, wykonywania pomiarów i ich późniejszego analizowania w dziesięciominutowym wystąpieniu. Jakoś się udało, mimo że miałam sporo do powiedzenia. Następnie runda pięciu pytań i chwila oczekiwania za drzwiami na rezultat. To była najdłuższa "chwila" w moim życiu.

Potem już tylko radość, że oto po pięciu ciężkich latach kończę te studia. Chociaż to, że jest to już naprawdę koniec dotarło do mnie troszkę później.

czwartek, 11 lipca 2013

Szyjemy... ołówkową spódnicę

Pomysł oraz sposób wykonania, począwszy od zrobienia wykroju, znalazłam na blogu Intensywnie Kreatywnej. Wpisy te pojawiły się już jakiś czas temu. Jednak nie odważyłam się wtedy zabrać za ten typ odzieży. Dopiero teraz, po małym sukcesie fartuszka kuchennego, spróbowałam. I tak przedstawiają się efekty mojej kilkudniowej pracy.


Na pasku wykonałam stebnówkę.

Dół przeszyłam, bo materiał jest cienki.

Dziurkę na guzik, przez nieuwagę zrobiłam nie tak, jak chciałam. Dlatego sam guzik przyszyty jest od wewnętrznej strony paska.