Długo zastanawiałam się nad tym, co można zrobić z wielu kawałków wełenki, z których każda ma mniej niż dwa lub trzy metry długości. Odpowiedź jest prosta - wielokolorowe szydełkowe kapcioszki.
Każdy z nich jest troszkę inny. Przez to łatwo jest rozróżnić, który jest lewy, a który prawy. Niestety wyszły troszkę za duże i z numery 39 zrobiło się coś koło 41. Na razie w nich chodzę. Jeżeli się jednak jeszcze troszkę rozciągną, to trzeba będzie pomyśleć o ich skróceniu. Pruć przecież się nie opłaca.
***
Witam kolejną Obserwatorkę.

