Witam!
Zgodnie z obietnicą w dzisiejszym poście efekty mojej pracy, czyli chusty oraz początki szydełkowej serwety.
Szydełkowa chusta

Tak jak kiedyś już pisałam wełenkę pozyskałam z przykrótkiego sweterka oraz przymałego bezrękawnika.
Bezrękawnik to nawet mi się nie podobał. Była to jedna z pierwszych moich prac. Jego cały tył wykonany był ściegiem dżersejowym i odwijał się. Dół zatem przeprasowałam żelazkiem, ustawionym na najwyższą
temperaturę. Dało to jeszcze gorszy efekt. Leżał na dnie szafy, nie noszony. Przed spruciem nie zrobiłam jego zdjęcia.
Z połączenia tych dwu, częściowo lub w całości nieudanych
projektów powstała oto chusta. Informacje, jak ją wykonać znalazłam w jednym z
filmików
AureliiMyszkiSzarej.
W pierwotnym zamyśle chusta miała być troszkę większa, ale wełenki
szybko ubywało. Mimo to, jest pokaźnych rozmiarów: 202 [cm] na 100 [cm] – licząc
razem z frędzelkami.
Moja pierwsza chusta - Butterfly Effect
Wzór znalazłam na blogu
Drutoterapia. Moja chusta jest malutka. Robiłam ją
na drutach 3.5 z włóczki akrylowej z domieszką wełny i wiskozy. Zakupiłam ją do
zrobienia zimowego ubranka dla pieska. I jak zazwyczaj dużo mi jej zostało.
Wzór jest w sam raz dla kogoś, kto pierwszy raz
rozpoczyna przygodę z chustami. Prosty do wykonania. Chustę noszę, głównie w
zimie, do czarnego płaszcza.
Serweta szydełkowa - Majesty
I na koniec wielka odsłona i odpowiedź na pytanie – jaka serweta
powstaje? Wzór wybrałam z pośród wielu na blogu
Szydełkomania. Mam już za sobą trzydzieści przerobionych rządków i tydzień
pracy. Jak utrzymam tempo pracy, to do końca czerwca powinnam skończyć.
***
Witam również nową Obserwatorkę i zapraszam do odwiedzania bloga i komentowania moich prac.